- Tak bardzo tęskniłem - powiedział, patrząc mi się prosto w oczy, po czym pocałował mnie w czoło. Chwyciłam go za rękę i poprowadziłam do salonu. Usiadłam na kanapie i zrobiłam mu koło siebie miejsce.
- Jak idzie na treningach? - spytałam po chwili. Odchylił swoją głowę do tyłu wypuszczając powietrze.
- Nie pytaj nawet. Wyciskają z nas siódme poty. Najpierw rozgrzewka, parę godzin treningu, krótka przerwa i boks. - Wyobrażałam sobie co czuje, a przynajmniej wiedziałam, ponieważ Camille też pojechała na taki obóz. Kochała biegać, ale po tych dwóch miesiącach ma tego dosyć.
- Chcesz coś do picia?
- Mhmm...A co masz?
- A co chcesz?
- To co Ty. - Obdarował mnie swoim uśmiechem. Poszłam do kuchni i otworzyłam szafkę żeby coś znaleźć. Podczas szukania porozwalałam trochę w przyprawach mamy, za co może być mała afera.
Postawiłam dwie butelki z sokiem na ladzie do której dosiadł się Matt.
- Nie chciałabyć pójść ze mną na imprezę? - Spytał chwytając butelkę i oglądając ją z każdej strony, po czym popatrzył na mnie spod brwi.
- Musiałabym to przemyśleć. - Uśmiechnęłam się zaczepnie. Wiedziałam, że zauważył to, że się z nim droczę.
- A jak ładnie poproszę?
- No nie wiem, próbuj. - Zaśmiałam się, kiedy popatrzyłam na wyraz twarzy chłopaka, która ze zdziwienia przeszła w zadowolenie.
Podszedł powolnym krokiem i złapał mnie w talii. Jego miękkie wargi musnęły skórę na mojej szyi, co wywołało u mnie przyjemny dreszcz. Zaśmiał się cicho. Pocałował mnie za uchem, po czym odwróciłam się w jego stronę, szukając jego ust.
- Yhym... - W drzwiach stał mój ojciec, który najprawdopodobniej zapomniał kluczy. Szybko się od siebie odsunęliśmy, co tylko wywołało jego śmiech.
- Dzień dobry Panie Stane! - Chłopak grzecznie się przywitał, a na jego twarzy widniał lekko zdenerwowany uśmiech.
- Cześć Matt. Jak tam obóz? - Mój rodziciel był wiernym fanem piłki, więc jakoś nie zdziwiło nie to, że zaczął się wypytywać chłopaka o ten sport. Przewróciłam oczami i z powrotem usiadłam na krześle sprawdzając telefon. Nie wiem czemu, ale bawiło mnie jego zachowanie wobec mojego ojca, tak jakby się go trochę bał. Stali w salonie i oglądali stare zdjęcia z młodzieńczych lat rodziciela, grającego wówczas w szkolnej lidze. Może mi się tylko zdawało, ale wyglądało to tak, jakby się porozumieli. Nareszcie. Matt miał kiedyś opinię 'kobieciarza', przez co mój ojciec podchodził do niego z dystansem. Za każdym razem kiedy odprowadzał mnie do domu był traktowany jak intruz, powitany oschłym "Dzień Dobry". Pamiętam jak chłopak starał się pokazać mojemu upartemu ojcowi jak bardzo mnie kocha, przynosząc róże i oraz mojej mamie.
*Matt POV*
Początkowo bałem się ojca Stephanie, i część tego strachu nadal we mnie siedzi. Wiem co o mnie myślał i jaką miał opinię, dlatego teraz nie chcę popełnić żadnego błędu, uniemożliwiającego mi spotykanie się z dziewczyną. Niedawno odnaleźliśmy wspólny język - piłka. To było coś, co oboje kochaliśmy. On- były piłkarz, ja - obecny. Staliśmy w salonie i obmawialiśmy wczorajszy mecz, w której grała nasza ulubiona drużyna. Co chwila zerkałem na Steph bawiącą się telefonem.
- Zależy Ci na niej, prawda? - Spytał po chwili pan Stane, patrząc się na mnie uważnie.
- Bardzo. - Odpowiedziałem szczerze.
- Więc jej nie skrzywdź. Wiesz jaka jest wrazliwa. Nie chcę Cię straszyć, ale jeśli coś jej zrobisz, to będziesz mnie miał na karku. - Nie powiem, trochę się spiąłem, lecz po chwili mężczyzna zaczął się cicho śmiać i poklepał mnie po plecach. Cieszyłem się, że zdobyłem jego zaufanie.- A tu grałem w misrzostwach.... - powróciliśmy do oglądania zdjęć w albumie.
***
*Stephanie POV*
Umieściłam pastele w ich pudełku i szybkim ruchem zgarnęłam pędzelki, które leżały pomiędzy ścinkami papieru.
'Dużo tego jest' pomyślałam. Wyrzuciłam śmieci do kosza i poszłam wziąć prysznic. Zamknęłam drzwi na klucz. Powoli się rozebrałam i weszłam do kabiny, odkręcając ciepłą wodę, która zaczęła spływać po moim ciele. Oparłam głowę o ściankę, myśląc nad kolejną pracą. Normalna nastolatka przejmowała by się swoim idolem, który ma nową dziewczynę bądź relacjami ze znajomymi. Mnie w tej chwili przejmowała praca, na którą nie miałam pomysłu. Chciałam dostać stypendium, które umożliwiało mi rozszerzenie technik wykonania. Po paru minutach wyszłam z kabiny wycierając się swoim ulubionym ręcznikiem. Nałożyłam beżową piżamę, a swoje długie włosy zmotałam w niestaranny kok. Zabrałam z kuchni herbatę, przygotowaną przez mamę po czym wspięłam się po schodach, przeskakując co drugi stopień, jednocześnie uważając na gorący napój. Bosą stopą uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju.
Po raz pierwszy był w nim porządek. Usiadłam na łóżku, przykrywając się kołdrą. Chwyciłam telefon i szybkim ruchem napisałam sms do Matt'a.
"Ta impreza to nadal aktualna? xx" po czym odłożyłam telefon na bok, i upiłam łyk herbaty, której ciepło rozeszło się po moim ciele. Parę minut później przyszła wiadomość od chłopaka:
"Jak najbardziej. Będę w sobotę po piątej xx" Uśmiechnęłam się, i położyłam urządzenie na półce. Wyjrzałam za okno: Pani Elen siedząca w fotelu ze swoim denerwującym chiuauą oraz Maggie kopiąca dół pod ozdobnym krzakiem sąsiadki. Wszystko w normie.
